Powrót Informacje motoryzacyjne Nie daj się rdzy

Nasze Oddziały

rzf

Newsletter Gordon

Wpisz swoje imię ,nazwisko oraz adres email a będziesz otrzymywać najnowsze wiadomości.

RSS

Kanały informacyjne
Informacje
Promocje

Nie daj się rdzy PDF Drukuj Email

art14_1mZima to najgorszy okres dla naszego auta. Szczególnie taka zima, jak tegoroczna. Tony rozsypanej na ulicach soli nie mogą być obojętne dla kondycji naszego pojazdu. Szczególnie narażona jest karoseria.


Wiosna to czas roztopów i... rdzy. Ta ostatnia, kiedy tylko się pojawi może w ciągu roku opanować sporą część naszego auta. Na szczęście można temu zaradzić. Wystarczy po zimie dokładnie obejrzeć nadwozie i reagować na pierwsze objawy korozji.

Mycie to podstawa

Oględziny powinniśmy zacząć od porządnego mycia całego pojazdu. I nie wystarczy tu myjka automatyczna. Samochód powinniśmy dokładnie umyć z zewnątrz, szczególnie przykładając się przy nadkolach, progach i innych zakamarkach. Dobrze jest też zafundować kąpiel podwoziu i gruntowne czyszczenie wnętrzu. Auto musi być czyste, to pozwoli nam na wykrycie najmniejszych śladów rdzy. To najlepszy i zdecydowanie najskuteczniejszy moment na jej pokonanie.

 

Gdzie szukać?

Pierwsze oznaki korozji najczęściej pojawiają się w dolnej części drzwi. Tej stykającej się z progiem. Zdarza się, że rdza pojawia się tam nawet w nowych autach. Koniecznie powinniśmy też dokładnie obejrzeć obrzeża nadkoli. Zimą są one najbardziej narażone na ciągły kontakt z solą, kamieniami czy brudnym śniegiem, które idą w parze z rdzą.
Zdecydowanie lepiej zabezpieczone są progi auta, co nie znaczy, że rdza w ogóle się w tym miejscu nie pojawia. Reszta podłogi jest lepiej zabezpieczona, ale warstwa ochronna może ulec uszkodzeniu podczas jazdy w koleinach piaskowych, bądź śniegowych. Dlatego podczas wiosennego mycia warto dokładnie umyć podwozie. Można to bez trudu zrobić myjką ciśnieniową. Jedną z takich, jakich pełno na samoobsługowych myjniach ręcznych. Oczywiście najlepiej byłoby takiego mycia dokonać z „kanału”, ale i bez tego powinniśmy dać radę.
Podczas mycia nadwozia koniecznie powinniśmy również zwrócić uwagę na rdzawe zacieki w okolicach łączenia blach. Jeśli tam są, to znaczy, że korozja zaatakowała profile zamknięte. Obok zewnętrznych elementów, warto też rzucić okiem na podłogę wewnątrz samochodu. Bardzo często woda z topniejącego na dywanikach śniegu przedostaje się pod tapicerkę. Aby sprawdzić te miejsca trzeba trochę zachodu, ale lepiej się upewnić, niż narażać później na większe wydatki.

art14_1

Jak z tym walczyć?

Są dwie drogi. Albo powierzamy auto specjalistom, albo tę walkę bierzemy we własne ręce. Większe ogniska rdzy radzimy zlecać profesjonalistom, ale z tymi mniejszymi powinniśmy sobie poradzić sami. Wystarczy tylko dokładność i trochę cierpliwości. Przede wszystkim powinniśmy pamiętać, by do pracy zabrać się w suchych warunkach. Na pewno przyda się garaż, ale w najgorszym wypadku wystarczy ciepły, słoneczny dzień.
Kiedy warunki atmosferyczne już na sprzyjają możemy wziąć się do pracy. Na wstępie powinniśmy dokładnie wyszlifować i oczyścić blachę z rdzy. Nie wolno nam zostawić nawet najmniejszego pęcherzyka! Następnie oczyszczone miejsca malujemy farbą podkładową, ubytki uzupełniamy szpachlą, po czym polerujemy, lakierujemy i po sprawie. Cały zabieg zajmie nam zapewne kilka godzin, jednak warto znaleźć na to czas. Zbyt późno wykryta i zabezpieczona rdza może być fatalna w skutkach.
Ale jest jeszcze jeden sposób by tego uniknąć. I kłania się tu stara prawda, że lepiej jest...

art14_3

Zapobiegać niż leczyć!
By uniknąć kolejnych kilku godzin przy polerowaniu auta za rok, możemy je przy okazji tegorocznych prac zakonserwować, by wzmocnić jego odporność. Możemy to zrobić na kilka sposobów. 
Przede wszystkim powinniśmy „wtrysnąć” substancję zabezpieczającą w profile zamknięte, w błotniki, drzwi... Wszędzie, gdzie się da! Zazwyczaj producent pozostawia takie otwory w swoich konstrukcjach, zabezpieczając je zaślepkami. Jeżeli jednak ich brak, to wciąż możemy użyć otworów technologicznych. W przypadku kilkuletnich aut warto zastosować substancje na bazie wosku, które stanowią znakomitą ochronę przed wodą. Po pewnym czasie mogą się jednak pojawić drobne pęknięcia. Dlatego do aut starszych najlepiej zastosować substancje na bazie olejów. Dzięki swej konsystencji docierają wszędzie i wchodzą w reakcję z rdzą, powstrzymując ją przed dalszą inwazją. To zdecydowanie najlepsza forma zabezpieczenia antykorozyjnego! Niestety, najtańsze preparaty „olejowe” to wydatek minimum 250 zł. Preparaty takie wtryskuje się w drzwi, pod plastikowe nadkola, na całe podwozie i w jego zakamarki. Można również, po zdemontowaniu elementów wnętrza, zabezpieczyć słupki i tylny pas nadwozia. Taki zabieg powtarzamy co dwa lata.

Sprawdź czy działa

Kiedy już zabezpieczymy wszystkie wrażliwe miejsca pamiętajmy o tym by dać „impregnatowi” czas na wejście w reakcję z rdzą, by skutecznie przed nią chronić w przyszłości. Dlatego tak ważne jest by cały zabieg wykonywać wiosną, kiedy pogoda nie jest już tak kapryśna. Nie wolno też myć samochodu przez kilka dni od konserwacji. Teraz wystarczy już tylko co kilka tygodni dokładnie obejrzeć auto. Jeżeli zabezpieczone ogniska rdzy się nie powiększają, to znaczy, że „operacja” nam się udała. Jeśli jednak rdza postępuje nie mamy innego wyjścia – musimy powierzyć nasz pojazd profesjonalistom.

Źródło: Motofakty.pl

 

 

Sprzedaż Hurtowa:
52 372 54 54
fax. 52 372 54 06

Sprzedaż Detaliczna:
52 372 54 55

Księgowość / Rozliczenia
52 372 54 50

 

Kasa
52 372 54 08

Magazyn
52 372 54 33

Reklamacje
52 372 54 31 - 69